Jakość życia
W dzisiejszym artykule, tudzież wpisie, ponieważ nie wiem czy mogę swoje wypociny nazywać tak doniośle, jak artykuł, chciałbym skupić się na jakości i warunkach życia Polaków. Temat ten wydaje mi się o tyle interesujący, że polski naród ma w sobie tak jakby wbudowane marudzenie i użalanie się nad sobą. Jeśli spytać przeciętnego przechodnia, czy jest on szczęśliwy, w przeważającej ilości przypadków powie, że nie. Albo powie, że jest, ale… nie pasuje mi to, to, to i to. Dlaczego? Ponieważ my z założenia jesteśmy nieszczęśliwi. A przecież warto zwrócić uwagę na fakt, jak bardzo ostatnimi czasy promuje się docenianie małych szczęść i małych radości. Mówi się, że trzeba dostrzegać te elementy życia, bo inaczej cały czas chodzilibyśmy przygnębieni. Czy to prawda? Moim zdaniem, bezapelacyjnie, zdecydowanie tak. Weźmy takiego przeciętnego Kowalskiego. Ma dobrą pracę, rodzinę, dzieci, interesuje się, załóżmy, tworzeniem stron internetowych. Jego praca jest ściśle powiązana z zainteresowaniami. Czy będzie szczęśliwy? Nie. I to pewnie więcej niż z jednego powodu. Z góry przepraszam za to całe generalizowanie, ale zauważam, że tak jest naprawdę często. Co więc może takiego Kowalskiego tudzież Kowalską unieszczęśliwiać w takiej sytuacji? Mogę tylko przypuszczać, ale może się tym okazać dążenie do romantycznej miłości, do spełnienia marzeń, o których nawet boi się myśleć, do postawienia się szefowi. Możliwe, że dzieci nie dążą w tym kierunku, w którym państwo Kowalscy by chcieli. Owszem, to dość poważne argumenty. Ale czym spowodowane? Zwyczajnym brakiem odwagi, a co za tym idzie rozmowy. Przecież naprawdę dałoby się lepiej.